
„Agenci mają mocne nerwy i wytrzymałość, określenie „wrażliwa dusza artysty” znaczy dla nich tyle samo, co „dortmundzkie piwo” i każda próba poważnej rozmowy z nimi o sztuce i artystach byłaby tylko stratą czasu. Dobrze też wiedzą, że nawet artysta bez sumienia ma go tysiąc razy więcej niż najsumienniejszy agent, i rozporządzają bronią, której nic nie zmoże: prostym zrozumieniem faktu, że artysta nie może robić nic innego, niż robi – malować obrazy, jeździć jako klown z występu na występ, śpiewać pieśni, wykuwać w kamieniu czy granicie coś „trwałego”. Artysta przypomina kobietę, która nie umie robić nic innego jak tylko kochać i wpada z każdym osłem męskiego rodzaju, który jej się nawinie. Artyści i kobiety najbardziej nadają się do wyzyskiwania i w każdym agencie tkwi od jednego do dziewięćdziesięciu dziewięciu procent alfonsa.”
Heinrich Böll
„[...] polityka w ogóle mnie nie obchodzi. Odpowiedzialność pisarza przed społeczeństwem i to całe gadanie — prawdą jest, że piszę, aby się wypowiedzieć. Piszę dla siebie. Społeczeństwo, jakiekolwiek by ono było, nie jest moim szefem, ja nie jestem jego kapłanem ani nawet belfrem







