Profesor uniwersytetu do swoich studentów:
“Wiem, że wydaję się wam człowiekiem, który osiągnął swój cel. A ja z największą przyjemnością zamieniłbym się teraz z wami. Celu człowiek nie osiąga nigdy. Za nim, jak za horyzontem, otwiera się nowy horyzont, i tak dalej, i tak dalej. Im bliżej, tym dalej. A najważniejsze, że z bliska cel wcale nie jest tak pociągający jak się wydawał z daleka, kiedy go jeszcze wyraźnie nie widać. Właśnie do tych mglistych celów ze szczególną pasją dążą ludzie i całe narody.
Najważniejsze jest to jak się idzie drogą prowadzącą do celu. Na tej drodze człowiek traci tak wiele, że czasem sam cel nie jest tego może wart. Niejeden stracił samego siebie. Czemuż tak się śpieszymy, tak dążymy by prędzej dotrzeć do końca? Czy to nie dziwne? Nie wiecie także, że na koniec drogi przychodzimy zupełnie inni niż byliśmy na początku, i z bliska możemy nie poznać własnego celu? Zdarza się, że niepotrzebne jest już nam to, do czego wyruszyliśmy w drogę. I także się zdarza nie tylko jednostkom.”
Grigorij Bakłanow, w powieści Najmłodszy z Braci.








