W trosce o dobrą kondycję fizyczną lubię pisać na stojąco. Te kilka godzin dziennie na nogach, zamiast na kanapie, czyni różnicę; szczycę się dość dobrą formą, co widać po mnie gdyż piszę w negliżu. Najchętniej pracuję na werandzie, wystawiony na delikatnie masujący północno-zachodni wiatr znad jeziora.
Znajomi na ogół kręcą nosem gdy dzielę się tajnikami pracy pisarskiej. Tymczasem dowiaduję się, że nie ja jeden piszę w ten sposób, inni pisarze również wybierali pozycję pionową, bez krępującej maski jaką jest ubiór:
Victor Hugo był leniwy i nie lubił pisać. Aby zmusić się do pracy nakazywał kamerdynerowi aby zabrał jego ubrania i nie oddawał aż pisarz odrobi dzienną dawkę pisania, nago, i często stojąc.
Edmond Rostand nie lubił gdy mu przerywano pracę, a że od gości nie mógł się opędzić więc pisał w wannie gdzie nikt mu nie przeszkadzał.
Ernest Hemingway pisał na stojąco, i na golasa, z maszyną ustawioną na wysokości… pasa.
D.H. Lawrence lubił wdrapać się na morwę rosnącą pod oknem, jak go Pan Bóg stworzył, a po zejściu zabierał się do pisania.
Poeta James Withcomb Riley podczas pracy lubił sobie dać w czub. Aby ograniczyć konsumpcję alkoholu kazał zamykać się w pokoju hotelowym, nago, co powstrzymywało go przed zejściem do baru przed zakończeniem pracy.
…








