Aresztowano dowódcę jednej z największych baz wojskowych w Kanadzie. Pułkownikowi zarzuca się iż zamordował kilka kobiet, zgwałcił inne.
Ludzie zastanawiają się jak to możliwe, żeby tak udekorowany żołnierz, który w dodatku obracał się wśród kręgów cesarskiich (na kilka dni przed aresztowaniem, pułkownik oprowadzał po bazie kilku aparatczyków z Ottawy), mógł dopuścić się przestępstwa.
Lew Tołstoj, który brał udział w imperialnych wojnach, i przeszedł transformację, tak pisze w Zmartwychwstaniu, swojej najlepszej powieści:
Służba wojskowa w ogóle demoralizuje ludzi stwarzając dla tych, co do niej wstępują, warunki zupełnego próżniactwa, czyli pozbawiając rozumnej i pożytecznej pracy, a równocześnie zwalnia ich od ogólnych obowiązków ludzkich, zamiast których wysuwa tylko umowny honor pułku, munduru, sztandaru i – z jednej strony bezgraniczną władzę nad innymi ludźmi, z drugiej zaś – niewolniczą pokorę wobec zwierzchników.
Ale gdy do tego zepsucia, które powoduje służba wojskowa w ogóle – z jej honorem munduru, sztandaru, uprawnieniem przemocy i morderstwa, dołącza się jeszcze zepsucie wynikające z bogactwa i bliskiego obcowania z rodziną cesarską, jak to się dzieje w środowisku wybranych pułków gwardii, gdzie służą tylko bogaci i pochodzący z możnych rodów oficerowie, wówczas owa deprawacja dochodzi u ludzi, którzy jej ulegli, do stanu całkowitego, obłędnego egoizmu.









