Wprawdzie nie oglądam już telewizji, przed dziesięciu laty skasowałem kablówkę, niemniej zdarza mi się kupić lub wypożyczyć film albo serial TV. Czasem zaglądam do internetu w poszukiwaniu kilkogodzinnej rozrywki, jak choćby do serwisu Archive.org, oferującego kilka tysięcy darmowych filmów znajdujących się już w domenie publicznej. Ostatnio obejrzałem Suddenly, sensację z Frankiem Sinatrą, i zachodziłem w głowę co w tym, jak i we wszystkich filmach owego okresu, jest innego od propozycji znajdujących się na ekranach dzisiejszych kin. Aż wyprostowałem się na kanapie, gdy zrozumiałem co mnie tak dręczyło.
Ludzie, nie tylko aktorzy, lecz również tzw extras, wyglądają jakby z innego świata. Jest to zwłaszcza widoczne w filmach amerykańskich, jak choćby właśnie Suddenly, gdzie Sinatra zdaje się z początku cierpieć na anoreksję, a przecież, i w zestawieniu z pozostałymi postaciami wygląda… normalnie. Normalnie, tzn przed pół wiekiem. Oczywiście aktorzy dzisiejszych filmów i seriali nie są typowymi reprezentantami amerykańskiego społeczeństwa, więc nie jest to tak oczywiste na ekranie, że dzisiejszy Amerykanin jest trzykroć większy od swoich pobratymców z nie aż tak odległych czasów.
Cynik powtórzyłby znaną starą dykteryjkę, że kamera dodaje 10 funtów, ale może zmieniła się technologia, gdyż dzisiaj trzeba już mówić o 100.









