Delikatny dreszczyk obietnicy

Wyznam, że niejednokrotnie o wyborze książki decyduję na podstawie okładki. Jednakże nie kieruję się grafiką, lecz tekstem, jego brakiem, lub zawartością. O ile książka nie jest mi osobiście poleconą to odrzucam jeśli okładka zawiera pochwalne cytaty znanych osobistości lub autorów.

Dlaczego?

Nazbyt wiele razy zawiodły mnie entuzjastyczne jednozdaniowe recenzje przeróżnych gwiazd i mądrali. Dopiero gdy sam napisałem powieść, i dość popularną, stwierdziłem ile warte są takie pochwały, gdy poproszony o tzw “blurb” nie potrafiłem zdobyć się na odpowiedź odmowną, lub negatywną ocenę na jaką książka zasługiwała. Podejrzewam, że jestem w mniejszości, gdyż czytelnicy, przynajmniej obserwowani przeze mnie w księgarniach, wręcz pożerają pochwały. Niemniej ciekawi mnie czy wydawcy, w marketingowym wysiłku, osiągają nieraz rezultaty przeciwne zamierzonym? Czy owe pochwały winne są zwrotom, jakie zdarzają się w każdej księgarni, i w jakim stopniu?

Muszę tu również poruszyć drugą stronę kija: całkowity brak jakiejkolwiek informacji o treści książki, jej autorze, a tym bardziej pochwał, jak ma to miejsce w przypadku tak wielu książek w moim zbiorze, głównie polskich, z lat komunizmu. Wówczas nie przywiązywano wagi zabiegom marketingowym, lub nie było konieczności chwalić książki, które i tak sprzedawały się w niesłychanych jak na dzisiejsze czasy nakładach, znikających z półek na zasadzie poczty pantoflowej. Zauważam, że darzę te książki pewnym szczególnym sentymentem. Nieznani autorzy i treść ich książek kryją w sobie tyle, delikatnym dreszczykiem przeszywających obietnic…

Możliwość komentowania jest wyłączona.