h1

Po-Świątecznie

14 kwiecień, 2009

Odpocząłem w Święta. I naprawdę. Nie pisałem i nie odczuwałem z tego powodu najmniejszej winy. Na ogół jakakolwiek przerwa w pisaniu to ogromne wyrzuty, dręczący ciężar na duszy, i nie pomaga maksyma Raymonda Chandlera: “Piszę gdy mogę, a nie piszę gdy nie mogę.” Wielkanoc, i jej znaczenie, podświadomie, lub nie, spowodowała, że bimbałem, i ani myślą nie powróciłem do pracy.

Czytałem. Sporo dobrych rzeczy i sporo chały. Największym zawodem najbardziej polecane książki, te jak choinki obwieszone cytatami słynnych, znanych autorów rozpływających się w superlatywach. Po co to? Nie sprawdza się, a jednak wydawcy nalegają, rozsyłają manuskrypty w nadziei kilku pochwalnych zdań. Ja też dostaję teksty do pochwały, ale nie robię tego. Nie krytykuję kolegów i koleżanek po piórze bo wiem jak ciężka to praca bez względu na wynik. Cóż mi więc pozostaje? Chwalić? Też nie mogę gdy książka nie w moim guście. Odmawiam, i już.
 
Próbowałem też parę ebooków. Nie dałem rady. Brak intymności jaką dać może tylko dobrze wymięta karta książki. Może gdybym dojeżdżał do pracy, metrem, tramwajem, gdzie mało miejsca, i czytanie na maleńkim ekranie bardziej intymne od oddechów współpasażerów? Ale chyba i tego nie czyniłbym. Jazda komunikacją miejską zawsze jest okazją obserwacji bogactwa charakterów…