Co mi w pracach Witkacego szczególnie trafia do wyobraźni to jego dopiski dotyczące środków które stosował dla dopingu, lub po prostu dla wzbogacenia wyobraźni. Kiedy studiuję jego obrazy to najpierw zawsze kieruję wzrok na podpis, datę i te przeróżne “pejotl, piwo i dwa szlugi”, itd.
I mnie zdarza się sięgnąć po środki wzbogacające twórczą ekspresję, najczęściej jest to wino. Znajduję, że wino jest zdecydowanie rozweselające i tekst stworzony pod jego wpływem posiada mgiełkę, którą można nazwać optymizmem. Zainspirowany przykładem Witkacego próbowałem już przeróżnych rzeczy, a ostatnio wódkę. Pół litra, które wypiłem przed pracą (na pusty brzuch) doprowadziło do zadziwiających rezultatów. Następnego dnia otworzyłem plik i znalazłem w nim przedziwny tekst, w którym prawie każde słowo jest całkiem zmyślone, lub raczej “stworzone”. Gdy dodam, że Word automatycznie poprawił niektóre ze słów, to nakreślę obraz utworu klasyków Imperium Klingon. Niestety nie mogę delektować się tekstem gdyż jest on całkiem niezrozumiały.
Zdaje się, że gwoli zrozumieniu będą zmuszony pozostać przy winie…








