h1

Orzeł czy Reszka?

17 czerwiec, 2008

Wczoraj przez cały dzień pracy wypociłem 1700 słów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, przeciwnie - mógłbym wypić toast za sukces gdyż 1700 słów to bardzo dobry wynik, gdyby nie fakt, że owe wczorajsze 1700 to poprawa raz już stworzonego i ukończonego rozdziału.

Jak już wspomniałem przed paroma dniami - poprawiam swoją ostatnią powieść. Po kilkumiesięcznej przerwie, będącej moim zwykłym etapem dla oczyszczenia głowy, stwierdziłem, że to nie tak, że obraz uprzednio stworzony w niewłaściwym świetle stawia głównego bohatera. Przepisałem więc na nowo, a zmiany w tym jednym rozdziale pociągną za sobą konieczność poczynienia zmian i dalej. Ha, na tym właśnie polega tworzenie powieści - ciągłym przepisywaniu, tworzeniu ‘nowej wersji’, aż do osiągnięcia ideału. Ale co jeśli owego ideału nie da się osiągnąć? Ta powieść różni się od poprzednich. To już nie zwykła sensacyjna sieczka. Nie chcę przez to powiedzieć, że poprzednie odwaliłem na łapu capu, to byłoby nieładne pod adresem tysięcy czytelników, którzy mnie czytali. Trzecia powieść jest inna, przeznaczona dla nowego czytelnika, więc i obawy nowe.

Ale, ale, czy ja aby nie martwię się na zapas? Czy jest pisarz, który jest do końca zadowolony ze swojej kreacji?

Może ostatecznie wybór tej najlepszej wersji sprowadzi się do rzucenia monety? Orzeł czy Reszka?

Komentarze zablokowane.