
Metryczny rozrabiaka
1 maj, 2008Niezły ze mnie rozrabiaka. Stłukłem szybę w garażu. Ale to nie dlatego taki ze mnie łobuz – w końcu i garaż i szyba były moje. Poszło o to co było potem…
Z Polski przywiozłem sobie śliczną taśmę do mierzenia, cacy, więc wymierzyłem szybę i skoczyłem do sklepu. Poprosiłem właściciela żeby wyciął mi szybę w takim a takim rozmiarze. W centymetrach!
Efekt był taki jakbym rozkazał – ręce do góry! Potem była konsternacja, i dużo drapania się w głowę.
Gdy wyczułem, że sklepikarz chce mnie wyprosić wskazałem na taśmę, którą nosił przypiętą u paska – rzecz jasna miała obie skale, metryczną i angielską. Stąd już łatwo było starszemu panu wyliczyć bardziej dla niego zrozumiałe rozmiary. Zszedł do piwnicy, wyciął, i wrócił na górę. Szyba wyglądała jednak na zbyt dużą. Okazało się, że pomylił się, i wziął moje metryczne rozmiary za angielskie… Hmm. Poprosiłem, żeby jednak wyciął mi właściwy rozmiar. Zrobił to, choć mruczał coś pod wąsem. Zdaje się, że nie spodziewa się żebym kiedy jeszcze do niego zawitał. 3-4 dekady od wprowadzenia systemu metrycznego i spora różnica wieku mogą stanowić nie lada przepaść między ludźmi. Nie na długo jednak gdyż w drodze do domu stłukłem szybę… Nie będę już dzisiaj wracał do sklepu, ale jutro znów się tam udam, i z tymi samymi metrycznymi rozmiarami gdyż przed kilkoma dniami wyrzuciłem starą taśmę, angielską, mam w domu tylko tę z Polski.






