h1

Polskie impresje

25 kwiecień, 2008

Wróciłem z kilkutygodniowej wizyty w Polsce. Co mi się rzuciło w oczy i uszy:

Moda na obce słowa, rzecz jasna spolszczone - jak dizajnerzy, szołrumy…

Kolejki - Polacy lubią ustawiać się w kolejkach, tworzyć tłum, zgiełk, przepychankę. Powinienem się tego spodziewać - już na lotnisku (zdecydowana większość pasażerów to Polacy) utworzył się potężny rozgardiasz: zamiast wchodzić do samolotu wg rzędów (od tyłu) Polacy rzucili się tłumem, co doprowadziło do opóźnienia startu.

W Polsce załatwienie jakiejkolwiek sprawy urzędowej oznacza krzyki, ale nie ze złości lecz raczej dla zwrócenia uwagi na siebie i swoją sprawę, dla przepchnięcia się, jak w kolejce. Polak nie załatwia spraw lecz zdobywa je szturmem, niczym Sobieski pod Wiedniem.

Rzuca się w oczy tłok - lecz nie ten co w Meksyku gdzie ludność zbiera się razem na zocalo dla plotek, wzajemnej obserwacji, lub po prostu aby razem posłuchać muzyki ulicznych grajków, lecz jak to w Europie - z powodu zagęszczenia. Tutaj, choć w tłoku, każdy jest z osobna, usilnie starając się nie zauważyć innych, unika wzroku drugich, a na “dzień dobry” wypowiedziane przez nieznaną osobę reaguje z popłochem.

Komentarze zablokowane.