
Komu dziennik intymny
29 styczeń, 2008Sporo odwiedzających ten blog trafia tu z zainteresowania dla technicznych aspektów pracy twórczej - pisarskiej, ale jest i duża grupa czytelników poszukujących intymnych zwierzeń dotyczących pisarskiego żywota. Jednym z często powracających pytań jest: Dlaczego nie poświęcę tu więcej czasu pracy twórczej, lub wręcz osobistym zwierzeniom?
Pokuszę się o taką odpowiedzieć: niektórym pisarzom nie wystarcza publiczny ekshibicjonizm pod postacią wydanej pracy, podczas gdy dla innych jest go tym sposobem w nadmiarze.
Gdzieś kiedyś wyczytałem porównanie pisarza z aktorem, i nie mogę się z tym porównaniem nie zgodzić: pisarz jest aktorem, lecz aktorem prezentującym się publicznie przed beztwarzowym odbiorcą. O ile aktor scenowy zaspokaja głód stycznośći z publiką twarzą w twarz - pisarz tej możliwości nie posiada. Niektórym (wielu?) tego brakuje, i czepiają się różnych sposobności - jest grupa pisarzy, którzy są obecni dosłownie wszędzie gdzie mogą wywnętrzyć się przed odbiorcą. Ja do tej grupy nie należę, a przynajmniej lubię się łudzić, że moje książki (choć nie nadzwyczaj popularne, lub zrozumiałe) są w pełni satysfakcjonującą okazją intymnego przedstawienia siebie. Podejrzewam, że z której strony by nie miąchać kijem w tym mrowisku, dla wszystkich aktorów, tych po piórze i tych po scenie, publiką stymulującą najbardziej, będącą siłą napędową pracy twórczej, jest owa publika codzień spoglądająca z lustra. I to właśnie ta publika bywa najbardziej głodną intymnych zwierzeń.
Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby móc dodać komentarz.






