
Podróż poślubna do Auschwitz
27 styczeń, 2008Moi dziadkowie pobrali się wiosną 1940 roku.
Zaraz po ślubie, nieomal w drodze z kościoła, zamiast w podróż poślubną, mojego dziadka, złapanego w łapance ulicznej, wysłano do gestapowskich więzień w Alei Szucha i na Pawiaku, skąd po około roku odtransportowano do obozu w Oświęcimiu.
Dziadek przeżył Oświęcim dzięki koledze z liceum, który był kapo w obozie. Od czasu do czasu przyjaciel ofiarował dziadkowi skórkę chleba, jakiś ziemniak a nawet derę, a na zimowy marsz śmierci z Oświęcimia do obozu Mauthausen-Gusen (którą wielu więźniów odbyło boso) kolega zdobył dla dziadka parę zdartych butów…
Wspominam o tym gdyż dziś jest rocznica wyzwolenia Oświęcimia, no i trochę dla mojej siostrzenicy, na razie niezbyt zainteresowanej tak starodawnymi dziejami…
Myślami jestem z wami babciu i dziadku.
Więźniowie Mauthausen tuż po wyzwoleniu:






