h1

Motłoch

15 styczeń, 2008

Coś niedobrego dzieje się wokół nas. Do niedawna, w naszym tzw Wolnym Świecie ’wybierani’ przez nas nasi przedstawiciele zwykli byli udawać, iż liczą się z opinią społeczeństwa. Dziś straciliśmy już nawet owe pozory - vox populi jest nieważny: Sarkozy popiera kandydaturę Tony Blaira na Prezydenta Unii Europejskiej.

Zwykliśmy uważać za wrogów reżimy niewybieralne, jak choćby komunistyczne, natomiast wydelegowanych na fotele w wyniku ‘demokratycznie’ oddanych głosów - za naszych reprezentantów, sprawujących władzę w naszym interesie i interesie kraju. Skoro są wybierani przez nas to muszą liczyć się z naszą opinią, czyż nie? Otóż Nie - jest to nieporozumieniem wynikającym z błędnej interpretacji pustej retoryki dotyczącej tzw demokracji (ale to temat na inny post).

Wracając do tematu… Co sądzić o Sarkozym wystawiającym kandydaturę skąpanego we krwi ludobójcy na Prezydenta ponad 300 milionów ludzi? Ha, fakt, że osoba na publicznym fotelu może wydumać sobie taki pomysł, a co dopiero ogłosić go wszem i wobec, świadczy, że my przestaliśmy się liczyć. Nasza opinia i nasze głosy są już guzik warte. Jesteśmy motłochem, który daje sobą pomiatać i rządzić przez zbirów pozbawionych jakichkolwiek hamulców moralnych.

Czy nie ma już nadzieji? Oligarchia, której pozwoliliśmy wyrosnąć liczy się tylko z siłą. Jesteśmy i będziemy niczym do czasu gdy powstaniemy i zrzucimy uzurpatorów na zbity pysk.

Czy przesadzam porównując nasze tzw “demokracje” z oligarchiami rodem z Trzeciego Świata? Odpowiedzią niechaj będzie przykład “największej demokracji świata” - USA, i ostatnie prezydentury + nadchodząca:

Bush - Clinton - Bush - Clinton

Komentarze zablokowane.