
Swędzenie
5 listopad, 2007Siedziałem na ławce w parku gdy coś mnie zaswędziało. Podrapałem raz. Nie przeszło. Podrapałem drugi raz i zza kołnierza wyleciała osa. Leciała letargicznie, wylądowała na trawie, ledwie się ruszając. Na jednym z pobliskich drzew wypatrzyłem to osie gniazdo (patrz zdjęcie). W okół gniazda nie było ruchu, żadnych os w pobliżu, przecież zima tuż-tuż. Może z powodu zimna uniknąłem użądlenia tego osiego marudera – zziębłego, osamotnionego, zagubionego…






