h1

Religia nad religie

27 wrzesień, 2007

W pracy Whatever happened to Liberation Theology (Gdzie się podziała Teologia Wyzwolenia), autor John Kater podaje tezę, że Teologia Wyzwolenia była li tylko wynikiem czasów, że umarła i odeszła w mroki dziejów, względnie dogorywa; że upadła gdyż nie mogła przeciwstawić się neoliberalizmowi, który stał się “największą i nadrzędną religią, która podporządkowała sobie wszystkie inne”; że ekonomia rynkowa jest jedyną nadzieją Planety gdyż “Kapitał jest Dawcą Życia”.

Nie tak dawno, komunizm, owa religia sama w sobie, był z wielką energią zwalczany przez Watykan. Czy teraz możemy spodziewać się tej samej energi włożonej przez Watykan w walkę z ową “największą i nadrzędną religią, która podporządkowała sobie wszystkie inne”?

A może Kater ma rację? Nie tak dawno Kardynał Józef Glemp stwierdził, że człowiek powinien się bogacić (i wcale nie miał na myśli bogactwa duchowego).

Powyższa praca, oraz komentarz Glempa uwidaczniają w sposób wyraźny, że mamy do czynienia z conajmniej dwoma kościołami - jednym, stojącym murem za Watykanem tak ciasno, że go duszącym, i tym drugim, niosącym ze sobą ukojenie za dwa tysiąclecia pomyłek i w którym teologia wyzwolenia nie tylko nie umarła, lecz rozwija się w miarę jak postępuje opresja i zniewolenie.

Wystarczy najkrótsza wizyta w Ameryce łacińskiej aby natychmiast stwierdzić, że Teologia Wyzwolenia żyje i żyć będzie dopóty dopóki nie zmieni się świat, który jej istnienia potrzebuje i domaga się. Owszem, Teologia Wyzwolenia przeszła ewolucję, jak każda nowa myśl szukająca silnej podstawy. Ona ją znalazła, i stała się tym silniejsza. Nie należy się więc dziwić, że z tym silniejszą spotyką się krytyką przestraszonych ideologów.

Komentarze zablokowane.