h1

Najtrudniejszy etap pisania powieści

31 lipiec, 2007

Niektórzy pisarze twierdzą, że najtrudniejszy jest początek.

Nie dla mnie.

Nie rozpoczynam pracy dopóki powieść nie dojrzeje we mnie, dopóki sama ze mnie nie wyskoczy. Każdy dzień rozmyślań o fabule i bohaterach, każdy dzień zbierania materiałów i notowania myśli jest jak namoczone drożdże, które pozostawione w ciepłym miejscu rosną aż wreszcie nie mieszczą się w opakowaniu i kipią. Tak jest z planowaną powieścią, w pewnym momencie kipi ze mnie i musi być spisana.

Potem nadchodzi czas gdy twórczy proces dobiega końca i pozostaje tylko ten czysto techniczny polegający na szlifowaniu słownictwa, stylistyki, itp, proces który nie wprowadza już nic nowego do powieści. Bywa on dłuższy od procesu twórczego, i szybko staje się nudny, nieinspirujący, może prowadzić do zwątpienia a nawet przemożnej chęci rzucenia powieści w cholerę.

Jestem właśnie na tym etapie mojej trzeciej powieści. Proces twórczy zakończył się. Szlifuję, sprawdzam fakty, coraz trudniej jej mi utrzymać zainteresowanie - przecież wiem już co się stanie, kim są bohaterowie itd. Na domiar złego wydawca chce abym oszlifował manuskrypt mojej drugiej powieści, już złożony w wydawnictwie.

I tak mam w prospekcie miesiące niezykle żmudnej i… po prostu nudnej pracy. Uff.

Komentarze zablokowane.