Jack King | Autor Powieści Sensacyjnych

Domena publiczna nie dla każdego

8 Luty, 2010 · Dodaj komentarz


Jane Austen

The British Library opublikuje ponad 65,000 książek z domeny publicznej, w formacie elektronicznym. Książki można ściągnąć za darmo, jeśli posiadamy eCzytnik Kindle.

Oferta jest sponsorowana przez Microsoft, i w sposób oczywisty wymierzona przeciwko Google Books i iPad.

Powie ktoś, że trudno potępiać projekt umożliwiający dostęp do książek dotychczas pozamykanych w zatęchłych pomieszczeniach, do których nie każdy ma dostęp, lub czas aby się tam pofatygować.
 
Przykład The Birtish Library i Microsoftu jest jednak klasycznym przykładem pazerności korporacji pragnących wycisnąć ile się da, z tego co prawnie już nam się należy za darmo. Zresztą, nie chodzi tylko o pieniądze, gdyż oferując eKsiążki tylko właścicielom Kindle, The British Library de facto uniemożliwia korzystanie z nich zdecydowanej większości czytelników. WIĘCEJ (j ang)

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , ,

Bój się Facebooka

6 Luty, 2010 · Dodaj komentarz

Holenderskie służby specjalne (wywiad wojskowy i bezpieka) alarmują: ludzie powinni być ostrożni podczas wprowadzania danych osobistych do serwisów społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter.
 
W piątek, holenderskie agencje wywiadowcze rozpoczęły kampanię informacyjną o niebezpieczeństwie związanym ze szpiegostwem cyfrowym, przestrzegając, że serwisy społecznościowe roją się od obcych służb wywiadowczych czyhających na nasze dane.

Służby holenderskie opublikowały trzy broszury informacyjne przeznaczone dla grup najbardziej narażonych na szpiegostwo. Broszura na temat “cyfrowego szpiegostwa” opisuje zagrożenie pochodzące od zainfekowanych wiadomości e-mail, stron internetowych, czytników USB (rozdawane jako upominki reklamowe na konferencjach), i o serwisach społecznościowych takich jak Facebook które są źródło informacji dla zagranicznych służb wywiadowczych.

Więcej (j ang)

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , , ,

Gigant literatury radzi młodym pisarzom

5 Luty, 2010 · Dodaj komentarz

Dawno się tak nie uśmiałem jak przy lekturze tej klasycznej książki. Rechotałem do bólu, i w miejscu publicznym, co jednych trwożyło, innych bawiło. Zaśmiewałem się nie tylko z przygód bohaterów, ale i z tych paru słów porady, udzielonych początkującym pisarzom przez giganta literatury:

Najpierw, co się tyczy sonetów, epigramatów i wierszy pochwalnych, których wam brak na początku książki, a które powinny być napisane przez osoby znaczne i utytułowane —zaradzić temu możecie zadając sobie samemu trud napisania ich, potem można je ochrzcić i podpisać nazwiskiem, jakie chcecie, przypisując je Księdzu Janowi Indyjskiemu lub cesarzowi Trebizondy, o których wiem, że — jak wieść niesie —byli słynnymi poetami; a choćby i nie byli, i znalazło się kilku pedantów i bakałarzy, którzy was będą kąsać podstępnie i mruczeć coś o prawdzie, nie dajcie za to i dwóch groszy, bo choćby wam i dowiedli kłamstwa, nie utną wam ręki, która to napisała.

Co zaś do cytowania na marginesie książek oraz autorów, z których czerpać będziecie sentencje i powiedzonka, by zamieścić je w waszej opowieści, nie pozostaje nic innego, jak spożytkować niektóre sentencje łacińskie, które znacie na pamięć — a przynajmniej te, których wyszukanie nie przysporzy wam wiele zachodu.

I tak dzięki tym łacinnikom i innym podobnym, uważać was będą o najmniej za gramatyka, co dziś niemałym jest zaszczytem i korzyścią. Zaś co do not na końcu książki, możecie na .pewno to zrobić w następujący sposób: jeżeli macie wymienić w waszej książce jakiegoś olbrzyma, niechże to będzie olbrzym Goliat, i prawie nic was nie będzie kosztowało dać taki przypis: „Olbrzym Goliat był to Filistyn, którego zabił pasterz Dawid wielkim rzutem kamienia w dolinie Terebizondy, jak to opowiedziane jest w Księdze Królów w rozdziale…”, W którym znajdziecie, że jest to zapisane.

W końcu, aby wydać się uczonym humanistą i kosmografem, postąpicie w ten sposób, aby w opowieści waszej wymieniona była nazwa rzeki Tag. To da wam sposobność do umieszczenia innego słynnego przypisku: „Rzeka Tag została tak nazwana od pewnego króla Hiszpanii. Źródła ma w tym a w tym miejscu, uchodzi do Morza Oceannego obejmując mury słynnego miasta Lizbony. Powszechnie mniemają, że w piasku tej rzeki nachodzi się złoto” itd. Jeżeli mowa będzie o rozbójnikach, dam wam historię Kakusa, którą znam na pamięć, jeśli o rozwiązłych niewiastach, oto biskup z Mondonedo użyczy wam Lamii, Lais i Flory,, który to przypis doda wam wielkiego znaczenia; jeśli rzecz o okrutnicach, Owidiusz dostarczy wam Medei *, jeśli o czarownicach i wiedźmach, Homer ma Kalipso *, Wergili Cyrce *; jeśli o wodzach dzielnych sprawa, sam Juliusz Cezar opowie wam. o sobie w swych Komentarzach, a Plutarch dostarczy tysiąca Aleksandrów. Gdybyście o miłości rozprawiali, przy dwóch uncjach znajomości języka toskańskiego natkniecie się na Leona Hebre, który zadowoli was ponad wszelką miarę. Jeśli jednak nie uśmiecha się wam podróż w obce kraje, we własnym domu macie Cristóbala de Fonseca O miłości bożej, gdzie przeczytać można wszystko, co najbardziej wymyślny człek zapragnąć może w tym przedmiocie.

Krótko mówiąc, jedynym wysiłkiem waszym będzie wymienić te nazwiska i włączyć w waszą opowieść te historie, o których wam tu mówię, zostawiając mi trud dołączenia przypisów i objaśnień; zapewniam was, że zapełnię marginesy i zużyję cztery arkusze papieru na końcu książki.  Przejdźmy teraz do cytatów z autorów, jakie zawierają inne książki, a których waszej brak. Łatwo i temu zaradzić, nic innego nie zostaje do zrobienia, jak wyszukać książkę, która ich wszystkich od A do Z — jak mówicie — wymienia. Potem ten sam spis alfabetyczny umieścicie w waszej książce. I jeśli kłamstwo na jaw wyjdzie niebawem z powodu małej praktyki w posługiwaniu się nimi, to nie ma znaczenia. Może znajdzie się taki nieuk, który pomyśli, że w waszej prostej i szczerej opowieści korzystaliście z nich. A choćby się to na nic innego przydać nie miało, przynajmniej taki obszerny spis autorów doda natychmiast powagi książce. Tym bardziej że nie znajdzie się nikt, kto by chciał sprawdzać, czy wiernie ich przytaczacie, czy nie wiernie, bo mu na tym nie zależy. Tym więcej że o ile dobrze znam się na rzeczy, książka wasza nie potrzebuje nic z tego, czego jej — waszym zdaniem — brak, cała bowiem jest jednym atakiem przeciw księgom rycerskim, o których nigdy ani Arystoteles nie wspomniał, ani św. Bazyli nic nie mówił, ani Cićeron ich nie tykał; i w rachunek jej fantastycznych głupstw nie wchodzi ani ścisłość prawdy, ani obserwacje astrologiczne, ani znaczenia nie mają obliczenia geometryczne, ani zbijanie argumentów, którymi posługuje się retoryka; nie chodzi tu o prawienie nikomu kazania, mieszając ludzkie z boskim, której to mieszaniny żadnemu chrześcijańskiemu umysłowi nie godzi się używać. Powinniście jedynie przy pisaniu korzystać z naśladownictwa dzieł napisanych; im doskonalsze ono będzie, tym lepsze będzie to, co wy napiszecie. A ponieważ wasze dzieło ma na celu jedynie podważanie znaczenia i wpływu, jakie w świecie i wśród ludu mają księgi rycerskie, nie potrzebujecie żebrać sentencji od filozofów, rad od Pisma świętego, pomysłów od poetów, oracji od retorów ani cudów od świętych; należy się starać po prostu za pomocą słów ważkich, przyzwoitych i właściwie użytych, aby wasza wypowiedź i okresy były dźwięczne, uroczyste i barwne, pozwalające uchwycić, o ile możności, waszą intencję i zrozumieć myśli wasze bez zaciemnienia i powikłania. Starajcie się również, aby czytając opowieść waszą smutny się roześmiał, wesołek jeszcze bardziej poweselał, aby się prostaczek nie znudził, wykształcony podziwiał jej pomysłowość, by nie gardził nią człek stateczny, roztropny nie poskąpił jej pochwały. Zaiste, nie żałujcie starań, by zburzyć tę bałamutną machinę ksiąg rycerskich znienawidzonych przez wielu, a przez wielu więcej jeszcze sławionych; jeżeli się to wam uda, będzie to osiągnięcie niemałe.

Autor: Miguel Cervantes

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , , ,

Za bary z cywilizacją

4 Luty, 2010 · Dodaj komentarz

Nikt chyba nie jest aż tak doszczętnie zły, żeby podważać fakt, że człowiek i jego działalność wywierają ogromny, i negatywny wpływ na środowisko naturalne. Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, lecz tylko garstka czyni kroki mające na celu zminimalizować ich wkład w destrukcję. Osoby indywidualne muszą polegać na własnej inicjatywie, bez poparcia tych, którzy sprawiają, że zniszczenie postępuje w błyskawicznym tempie, i jest nie tylko dozwolone, lecz wręcz do tego zachęcają.

Keith Farnish ma pomysł jak zahamować proces niszczenia środowiska naturalnego. W książce “time’s up” (Najwyższy Czas), autor podaje drastyczny, lecz w jego pojęciu jedyny sposób ochrony Planety i uratowania nas samych, przed nami.

Autor rozpoczął swoją kampanię odłączając przewód elektryczny z elektrowni atomowej, polegając na energii słonecznej; nie kupuje warzyw w supermarketach (średnio, warzywa, zanim trafią na nasz północnoamerykański stół, przebędą 2,500 kilometrów!), lecz hoduje własne; prowadzi kampanię przeciwko motoryzacji, argumentując, że rower jest znacznie lepszym i zdrowszym środkiem lokomocji…

‘time’s up’ nie jest książką poświęconą wyłącznie ochronie środowiska. Autor idzie dalej, znacznie dalej, i bierze się za bary z całą cywilizacją przemysłową. Jego przepis jest prosty: trzeba się wziąć za bary i zniszczyć kulturę konsumencką. Cywilizacja przemysłowa, jak i komunizm, dobrze wygląda na papierze, ale w praktyce zupełnie się nie sprawdza. Prowadzi do samozniszczenia. Należy ją zniszczyć zanim zniszczy nas. Wówczas nie tylko ocalimy środowisko, ale i uwolnimy się z kajdan jakimi jest niepohamowana konsumpcja.

Jeśli przypomina to komuś inne słynne słowa, to ma rację. Podobnie mówił Ojciec Pedro Arrupe gdy wprowadzał Jezuitów na nową drogę, w stronę Teologii Wyzwolenia…

KUP KSIĄŻKĘ

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , ,

Eksperymenty z LSD przyczyną masowego szaleństwa we Francji

3 Luty, 2010 · Dodaj komentarz

Wywiad Departamentu Stanu otrzymał poufną notatkę od szefa Francuskiego wywiadu, domagającego się wyjaśnień w sprawie amerykańskiego udziału w przypadkach masowego szaleństwa we Francji.

Do zdarzenia doszło w 1951 roku, a opisane zostało w książce traktującej o tajemniczej śmierci amerykańskiego biochemika, pt  A Terrible Mistake: The Murder of Frank Olson and the CIA’s Secret Cold War Experiments.

Masowe szaleństwo dotknęło wówczas około pięćset osób, a spowodowało śmierć co najmniej pięciu. Przez prawie 60 lat tragedię przypisywano spożyciu trującej substancji, najprawdopodobniej spleśniałego chleba zatrutego rtęcią. Książka rzuca nowe światło na to zdarzenie, i sugeruje, że powodem szaleństwa były tajne eksperymenty CIA, przeprowadzane w okolicy Pont-St.-Esprit z użyciem LSD.

Prasa tak wówczas opisywała to co się działo w Pont-St.-Esprit:

“Nie jest to ani Szekspir ani Edgar Allan Poe. To jest, niestety, smutna rzeczywistość panująca wokół Pont-St-Esprit i okolic, gdzie dochodzi do przerażających scen halucynacji. Są to sceny rodem ze średniowiecza, sceny grozy i patosu, pełne złowrogich cieni.” Time Magazine pisał: “Wśród dotkniętych, delirium wzrosło niepomiernie, pacjenci rzucali się dziko na łóżkach, krzycząc, że czerwone kwiaty wyrastają z ich ciał, że ich głowy zamieniły się w roztopiony ołów. Szpital w Pont-Saint-Esprit zanotował próby samobójstwa.” POCZYTAJ WIĘCEJ (j ang)

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , , , , ,

Jak łatwo rozwinąć kreatywność

2 Luty, 2010 · Dodaj komentarz

Zastanawiasz się dlaczego czasem godzinami ślęczysz nad czystą kartą, i nie wiesz co napisać, a kiedy indziej twórczość wypływa się z ciebie jak górski potok?

Uniwersytet w Rochester zbadał zależność między kreatywnością a podświadomym wpływem kolorów na nasz umysł. Naukowcy zauważyli, że kolor czerwony jest często wiązany z zagrożeniem i pomyłkami (np czerwone światło na skrzyżowaniu, i czerwony mazak nauczyciela na klasówce), natomiast zielony jest postrzegany jako pozytywny i relaksujący. Zorganizowali więc test. Przeprowadzili doświadczenie, w którym jednej grupie podali broszury wydrukowane w kolorze czerwonym, a drugiej w zielonym. Polecili rozwiązać zadania, w tym anagramy. Osoby rozwiązujące zadania wydrukowane zielonym tuszem miały 30% lepsze wyniki od osób rozwiązujących zadania w czerwonym kolorze.

W innych badaniach, jednej grupie osób w miejscu pracy postawiono rośliny doniczkowe, podczas gdy drugiej grupie stojak z gazetami. I tym razem kolor zielony przyczynił się do wzrostu kreatywnego myślenia.

Wyniki badań wskazują, że kolor zielony wpływa na rozwój twórczego myślenia. Aby inspirować kreatywność powinniśmy otoczyć się roślinnością, nie tylko w domu i w biurze, lecz również za oknami mieć widok na drzewa i krzewy, zamiast beton i stal. Lecz, uwaga: Nie da się oszukać mózg. Zdjęcia scenerii, czy wodospadów nic tu nie pomogą, nic nie wskóra nawet telewizja HD pokazująca “żywą” roślinność. Najlepsze efekty uzyskamy otaczając się roślinnością i naturalną scenerią.

Źródła badań, jak również przykłady wielu innych testów:

Color and psychological functioning: The effect of red on performance in achievement contexts, Journal of Experimental Psychology: General.

A plasma display window: The shifting baseline problem in a technologically mediated natural world, Journal of Environmental Psychology

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , , , ,

Lekka zupa tortillowa

1 Luty, 2010 · Dodaj komentarz

Wspaniała, lekka zupa tortillowa, dość pikantna (można kontrolować ilością papryczek). To nie jest zupa Aztecka! Przepis na Aztecką (Sopa Azteca) podam innym razem.

Składniki:

  • 8 szklanek wywaru (z kurczaka lub włoszczyzny, z lub bez bulionem w kostce).
  • 0.5-0.75 kg piersi z kurczaka
  • 6 dobrych ząbków czosnku
  • 2 lub więcej spore papryczki chilli, pokrojone na cienkie plasterki
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 szklanki ziaren kukurydzy (świeżej lub z zamrażalnika)
  • 2 szklanki poszatkowanych soczystych pomidorów
  • 2 avocado, poszatkowane na kostki
  • 0.25-0.5 czerwonej cebuli, drobno poszatkowanej
  • 3 soczyste limonki: 1 na sok, 2 pocięte na wąskie półksiężyce
  • 1 szklanka poszatkowanej świeżej kolendry
  • Garść tortilli (małosolnej! nie smażonej w tłuszczu!)
  • Ser Oaxaca dla jaroszów, ale mięsożerom również polecam (ha-ha, Oaxaca tylko dla szczęśliwców! wszyscy inni mogą spróbować mozarellę), tyle ile potrzeba, żeby się najeść.

Przygotowanie, wersja dla mięsożerów i dla jaroszy.

Dla mięsożerów: przygotować wywar na kurczaku

Jarosze: przygotować bulion z kostki i / lub włoszczyzny.

W 8 szklankach wody zagotować pierś kurczaka, lub bulion z kostki. Mięsożery mogą dodać do mięsa bulion w kostce. Wszyscy: uwaga na zawartość soli!

Gotuj mięso na wolnym ogniu, aż kurczak całkiem ugotowany (15 minut, lub więcej w zależności od rozmiarów piersi).

Wyjmij mięso, odstaw na bok.

Nadal na wolnym ogniu: do wywaru dodaj czosnek, papryczki chilli, sól, i kukurydzę. Bez pośpiechu.

Dodaj pomidory, 1 avocado, cebulę i sok z limonki.

Gdy kurczak ostygnie: poszatkuj mięso, dodaj do wywaru.

Dodaj liście kolendry.

Tuż przed podaniem na stół: dodaj drugie avocado, tortille, i ser. Podaj z limonką pociętą na księżyce.

Smacznego!

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , , , ,

Zielonym być

31 Styczeń, 2010 · 3 komentarzy

Niedawno wiele słyszeliśmy o ClimateGate. Bez względu na to czy istnieje “globalne ocieplenie” czy nie, zmiany środowiskowe spowodowane działalnością człowieka są faktem. Na nikogo nie wskazuję palcem, widzę to po sobie, choćby po ilości odpadków, które wyrzucam. Postanowiłem zmienić swoje przyzwyczajenia i poczynić różne kroki mające na cele zmniejszyć mój wkład w degradację środowiska.

Mój prywatny wkład z ostatnich paru lat (dodatki do notatki sprzed 2 paru lat):

  • Instalacja nowego dachu, stalowego (na tym kontynencie używa się nieomal wyłącznie pokrycia dachowe z papy i środków chemicznych; takie pokrycia trzeba wymieniać co jakieś 15-20 lat, co powoduje straszne zniszczenia ekologiczne gdyż środki te nie rozpadają się na wysypiskach). Stalowy dach pochodzi z surowców wtórnych lub może być użyty jako surowiec wtórny, i redukuje koszty ocieplania domu oraz jego chłodzenia, a zatem zmniejszenie zużycia elektryczności.
  • Zmieniłem izolację cieplną na poddaszu
  • Założyłem izolację cieplną w piwnicy
  • Zainstalowałem wiatraki pod sufitami (równomierna cyrkulacja powietrza w domu, ale również chłodzenie zastępujące klimatyzację) — powyższe ograniczają spożycie energii na ogrzewanie i klimatyzację
  • Zainstalowałem beczkę do zbierania wody z rynien do podlewania ogrodu
  • Wymieniłem pralkę na energo- i wodo-oszczędną
  • Wymieniłem suszarkę na energo-oszczędną (choć staram się suszyć pranie na sznurku w ogródku to jednak nie zawsze jest to możliwe — podczas typowego parnego lata ontaryjskiego ciuchy potrafią zgnić zanim wyschną); zimą suszę ciuchy w pobliżu kaloryferów
  • Wymieniłem zlewozmywarkę na energo- i wodo-oszczędną (okay, przyznaje że mogłem pozbyć się jej całkowicie, ale do skorzystania z tego urządzenia przekonało mnie to, że zużywa mniej wody niż mycie ręczne)
  • Wymieniłem lodówkę na energooszczędną (Wszystkie powyższe AGD zużywały o conajmniej 60% więcej energii)
  • Zamiatam podłogi miotełką zamiast odkurzaczem (dywany odkurzam mechaniczną szczotką typu Kaśka — pamiętasz Kaśkę?)
  • Wymieniłem wszystkie żarówki na energo-oszczędne spiralki
  • Kompostuję organiczne odpadki i używam je do nawożenia w ogrodzie
  • Biorę udział w systemie zwrotnym surowców wtórnych — każdy skrawek papieru, plastyki, puszki, szkło, itd zdaję do przetworzenia
  • Nie kupuję butelkowanej wody pitnej (plastik)
  • Kupuję warzywa i owoce w małym warzywniaku zamiast w supermarkecie; sklepik oferuje produkty lokalne podczas gdy supermarket sprzedaje owoce i warzywa z Kalifornii (każde warzywo podróżuje do supermarketu ponad 2,500 kilometrów!)
  • Do sklepu jeżdżę rowerem zamiast samochodem (co jest nie lada wyczynem zważywszy że sklepów nie ma w dzielnicach mieszkalnych i trzeba się nieźle napedałować — miasta są tu zaplanowane skandalicznie, nie przystosowane do spacerów, często w dzielnicach mieszkalnych w ogóle nie ma chodników)
  • Wybieram takie produkty, które posiadają minimalne opakowanie
  • Ograniczyłem zakupy ubrań bawełnianych, zastąpiłem je konopnym (minimum zużycia wody, a rośnie jak chwast)
  • Zainstalowałem ’słoneczny’ system do podgrzewania wody w bojlerze (chciałbym również postawić wiatrak do produkcji elektryczności na potrzeby domowe, ale ten wymaga akumulatorów, więc na razie tylko sprawdzam fakty za i przeciw)
  • W domu nad jeziorem (w mieście administracja tego zabrania) zainstalowałem naturalny system rozkładu szamba, tzw “leaching pit”, czyli naturalnej filtracji i rozkładu (“zatrudniam” całą armię bakterii ;)
  • Posadziłem, i każdego roku dosadzam drzewa i krzewy w ogródku (przy sadzeniu roślin należy pamiętać żeby sadzić takie co nie potrzebują zbyt wiele wody aby przetrwać)
  • Posadziłem bluszcz, który powoli wspina się po ścianach domu, latem przyjemnie chłodzi, ogranicza spożycie energii na klimatyzację
  • Zamówiłem pszczoły, i w tym roku założę w lesie kilka kolonii pszczół
  • Zbudowałem domki dla nietoperzy, i od tej pory nie muszę korzystać z żadnych środków owadowbójczych (po prawdzie nigdy ich nie używałem, ale sąsiedzi przesadzają z nimi)
  • Do wszelakiej konstrukcji wymagającej drewna używam drzewo bambusowe (bardzo szybko rosnące i odrastające, wymagające minimum wody, itp)
  • Używam tylko biologicznie-przyjaznych środków czyszczących takich jak: środki nie zawierające fosforanu, naturalne mydło, soda rozpuszczalna, ocet, borax, itp
  • Kosmetyki — kupuję wyłącznie naturalne, ze składników występujących w naturze (to jest również związane z tragedią zwierząt na których dokonywane są testy środków chemicznych)
  • Nie jadam mięsa (hodowla zwierząt na ubój jest jednym z czołowych powodów zanieczyszczeń powietrza dwutlenkiem węgla, metanem i podtlenkiem azotu), choć środowisko jest tylko jednym z powodów dla których stałem się wegetarianinem
  • Biorę udział w kampaniach przeciwko zbrojeniom — lotnictwo wojskowe jest głównym winowajcą dziury ozonowej, a wojsko światowe produkuje więcej toksycznych odpadów niż korporacje chemiczne
  • Nie czytam gazet, zażądałem aby poczta nie przysyłała mi żadnych reklam (po prawdzie przestałem czytać gazety zanim pomyślałem o środowisku)
  • Nie wysyłam do redakcji manuskryptów papierowych, żądam, żeby redaktor przyjmował je pocztą elektroniczną
  • Nie drukuję manuskryptów do poprawek, używam dwa okienka na ekranie
  • Począwszy od następnej powieści, będę korzystał z maszyny do pisania zamiast laptopa — choć mam tu pewne wątpliwości, związane głównie z koniecznością przepisywania manuskryptów, a zatem marnotrawienie papieru
  • Nie latam nigdzie na weekendy (jak czynią to Anglicy, korzystając z tanich lotów)
  • Chcę pozbyć się samochodu (choć muszę przyznać, że nie wiem czy to będzie możliwe na kontynencie gdzie bez auta ani rusz; nie planuję kupna wozu elektrycznego, bo poleganie na elektryczności prowadzi do budowy nowych elektrowni atomowych i węglowych), a póki co ograniczam korzystanie do minimum
  • Nie jeżdżę SUVem, i prowadzę osiedlową kampanię przeciwko tym śmierdzielom (np: wstawiam za wycieraczki fałszywe mandaty, które zawierają info o SUVach, patrz www.earthonempty.com )
  • Wraz z sąsiadami agitujemy rząd lokalny i federalny o zniesienie rekreacyjnego korzystania ze skuterów wodnych i śnieżnych (jeden wydziela tyle dwutlenku węgla co 250 samochodów osobowych!)

Powyższe nie jest kompletną listą, i nie ukrywam, że nie jestem świętym, z pewnością każdego dnia przyczyniam się do niszczenia środowiska, często nie zdając sobie z tego sprawę, lub po prostu z lenistwa. No ale nie można całkiem wyeliminować zniszczeń środowiskowych bez eliminacji rasy ludzkiej…

Komentarzy: → 3Kategorie: Wszystkie
Otagowane: , , ,

Uczta dla oczu

30 Styczeń, 2010 · Dodaj komentarz

Większości osób Meksykańska sztuka XX wieku kojarzy się z muralistami takimi jak Diego Rivera, David Alfaro Siqueiros czy Jose Clemente Orozco. Dotychczas, żeby delektować się ich pracami trzeba było wybrać się za Ocean. Teraz wystarczy przkroczyć kanał La Manche. Do Europy po raz pierwszy zawitały grafiki Meksykańskich artystów. British Museum w Londynie wystawia zbiór rysunków i plakatów z lat 1910 – 1960. Wystawa jest pod znakiem rewolucji, bo czyż może być inaczej gdy wystawiani są powyżsi artyści?

Wystawa potrwa do 5 kwietnia.

Diego Rivera: Emiliano Zapata

Diego Rivera: Frida Kahlo

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , ,

Urodziny z Antonem Czechowem

29 Styczeń, 2010 · Dodaj komentarz

Dzisiaj 150 rocznica urodzin Antona Czechowa, i postanowiłem uczcić ten dzień lekturą jego opowiadań. Co za przyjęcie!


Tabliczka na drzwiach mieszkania Czechowa


Grób Czechowa

→ Zostaw KomentarzKategorie: Wszystkie
Otagowane: , ,